Porzucone – relacja z sesji (PL)

(English version)

14 kwietnia 2019 r. w ramach inicjatywy “Czas na Przygodę”, organizowanej przez stowarzyszenie Avangarda, zagrałem w grę fabularną o nazwie The Sword, The Crown and The Unspeakable Power, w skrócie SCUP. Sesja pod tytułem „Porzucone” spodobała mi się tak bardzo, że zdecydowałem się zrelacjonować ją na blogu, choć dotychczas publikowałem tylko relacje z sesji, w których byłem Mistrzem Gry, a nie graczem.

SCUP — kopia

Co ciekawe, znaczna część materiałów potrzebnych do gry, w tym opisy wszystkich klas postaci, jest dostępna za darmo na stronie twórców.

Przygotowania

SCUP, podobnie jak inne gry typu PBtA (Powered by the Apocalypse, czyli opierające się na rozwiązaniach wdrożonych po raz pierwszy w grze pt. Apocalypse World), nie zawiera gotowego settingu (uniwersum, w którym toczy się akcja). Zgodnie z założeniami podręcznika, uczestnicy rozgrywki powinni wspólnie wykreować setting (ze szczególnym uwzględnieniem jego mitologii), przed rozpoczęciem gry. Ponieważ jednak „Porzucone” miały być w założeniu jednostrzałem i przygotowania nie mogły trwać zbyt długo, MG określił główne ramy świata, pozostawiając graczom swobodę w dookreślaniu detali. Cytując zajawkę sesji: „Wyobraźcie sobie świat, który Stwórca porzucił w połowie tworzenia lub unicestwienia. Zaledwie kawałek wiszący pomiędzy nicością. Zatoka na tym co zostało z morza, wdzierającego się w to co miało być pewnie lądem. A w tej zatoce kolorowe miasto tętniące życiem, śmiercią i brutalną polityką, rządzone przez Najwyższego – najpotężniejszą istotę, która żyje i włada od setek lat.

To wygodne rozwiązanie, usuwające potrzebę tworzenia całych kontynentów i licznych państw. Porzucony fragment świata jest otoczony magiczną Granicą – kto przez nią przejdzie, już nie wraca, natomiast „z drugiej strony” przybywają niekiedy groźne demony.

Badanie i zwalczanie tych demonów to jedno z zadań Poczwórnego Ramienia, podlegającego Najwyższemu zakonu, który wykreowaliśmy na początku spotkania, i do którego należą nasze postacie. Zakon składa się z czterech gałęzi (Ramion) odpowiadających za: religię, magię, naukę i siły zbrojne. W założeniu SCUP każdy z bohaterów graczy należy do odrębnej frakcji, co sprzyja rywalizacji między postaciami. My jednak woleliśmy współpracować, dlatego wykreowaliśmy wspólną frakcję. A oto i nasze postacie:

  • Cisza (klasa postaci: Beloved) – kapłanka należąca do gałęzi religijnej Zakonu, stanowiącej kult Najwyższej, nieobecnej partnerki Najwyższego, którą chcą przywołać, zbierając dusze dobrych ludzi po ich śmierci (której nie przyspieszają!).
  • Grendel (klasa postaci: Gauntlet) – wojownik należący do militarnej gałęzi Zakonu, zajmującej się badaniem demonów w warunkach bojowych.
  • Mattius (moja postać, klasa: Adept) – czarodziej należący do magicznej gałęzi Zakonu, zajmującej się głównie badaniem demonów i Granicy.

Scena I: demon

Trójka bohaterów, eskortowana przez trzech rekrutów z gałęzi militarnej Zakonu, szła ulicą w opuszczonej, zrujnowanej części miasta. Od Latarników, organizacji zajmującej się strzeżeniem Granicy, otrzymali zlecenie na grasującego w tej okolicy demona. I rzeczywiście, przed bohaterami pojawiła się nagle wąska szczelina w rzeczywistości, zmierzająca w ich kierunku. Grendel spróbował ją zaatakować swoją magiczną włócznią, ale tajemnicza siła odrzuciła go daleko. Trzech rekrutów zaatakowało demona, który ich pochłonął. Dopiero świetlisty promień wyczarowany przez Mattiusa wyrwał jedną z ofiar ze szczeliny i zniszczył ją.

Nim bohaterowie ochłonęli po starciu, usłyszeli kroki dobiegające zarówno z przodu, jak i z tyłu. Na wprost bohaterów ukazało się dwóch mężczyzn z rodu Diamentu, jednego z pięciu najpotężniejszych rodów szlacheckich. Z tyłu zaś pojawił się zbrojny oddział, na czele którego stał Pen Frost z rodu Rubinów, mający porachunki z Grendelem (a jego ród od dawna rywalizuje z Zakonem). Frost miał pretensje do bohaterów, że zniszczyli demona nim miał okazję go zbadać. Szlachcic z rodu Diamentów wyraził natomiast swoje uznanie dla sprawności bojowej bohaterów. Mattius domyślił się jednak, że tak naprawdę mężczyzna głęboko ukrywa irytację z powodu niedotarcia na miejsce na czas. Grendel zastraszył Frosta, by ten pozwolił bohaterom odejść do siedziby zakonu wraz z znajdującym się w stanie głębokiego szoku ocalałym rekrutem.

Komentarz gracza:

Od strony „mechanicznej” powyższa scena wyglądała z grubsza tak:

  1. Rzuciłem na „Study a Situation”, a oboje pozostałych graczy wykonało rzuty wspomagające „Help with another PC’s Move”. Graczka prowadząca Ciszę odniosła sukces, dzięki czemu i moja akcja zakończyła się sukcesem i zlokalizowaliśmy demona. Natomiast gracz prowadzący Grendela wyrzucił poniżej 7, w efekcie czego demon zaszarżował wprost na niego.
  2. Gracz prowadzący Grendela rzucił na “Face Duress” i wyrzucił 7, więc nie odniósł żadnych obrażeń, ale został odrzucony do tyłu, a demon pochłonął trzech rekrutów.
  3. Rzuciłem na „Arcane Malice”, czyli magiczny atak, dostępny tylko mojej klasie postaci. Odniosłem krytyczny sukces, dlatego Mattius nie tylko zabił demona, ale też uratował jednego z rekrutów.
  4. Udany rzut na „Study a Person” pozwolił nam poznać prawdziwe (głęboko skrywane) emocje szlachcica z rodu Diamentów.
  5. Udany rzut na „Threaten with Force” pozwolił Grendelowi zastraszyć Pena Frosta i umożliwił nam powrót do bazy.

Scena druga: po starciu

W siedzibie Zakonu bohaterom udało się wyciągnąć uratowanego rekruta ze stanu odrętwienia. Mattius zbadał go z użyciem magii, dzięki czemu dowiedział się, co zobaczył mężczyzna gdy demon go pochłonął. Okazało się, że w środku znajdowała się niewielka przestrzeń, co zasugerowało bohaterom, że demon był tak naprawdę samobieżnym portalem teleportacyjnym. Bohaterowie zachodzili w głowę, co tak naprawdę chcieli zrobić z demonem Diamentowi.

Po jakimś czasie do Zakonu przybył Obligator – jeden ze sług Najwyższego, pełniący funkcje notariusza i wymiaru sprawiedliwości w jednym. Poinformował bohaterów, że Pen Frost złożył na nich skargę i wysłuchał ich wersji wydarzeń.

Obligator
Źródło: https://www.deviantart.com/andyhep/art/Courtier-428786021

Komentarz gracza:

Ta scena była głównie narracyjna, jeśli dobrze pamiętam, jedynym rzutem było moje „Whisper into the Unspeakable Power”, dzięki któremu dowiedzieliśmy się, co było we wnętrzu demona.

Scena trzecia: atak

Kilka dni później bohaterowie zajmowali się swoimi sprawami. Cisza medytowała w sali, gdzie znajdowało się naczynie, w którym gromadzone są dusze dobrych ludzi, dzięki którym pewnego dnia ma nastąpić przywołanie Najwyższej. Mattius zajmował się swoimi badaniami. Grendel wyszedł do miasta, szukając okazji by sprowokować Pena Frosta do ataku. Zamiast niego spotkał jednak inną przedstawicielkę rodu Rubinów, Starfall, która wyznała mu swoje zainteresowanie Mattiusem i prosiła wojownika o umówienie ich na spotkanie lub przekazanie listu.

Tymczasem Cisza usłyszała głos (Najwyższej?), który kazał jej wyjść na zewnątrz budynku. Będąc w transie, wykonywała polecenia, gdy nieoczekiwanie została przez kogoś obezwładniona. Wyrwana z transu, uświadomiła sobie, że zostawiła za sobą otwarte drzwi do sanktuarium…

Badania Mattiusa przerwał głośny wybuch. Gdy mag podszedł do okna, zobaczył, że siedziba Zakonu jest atakowana przez zamaskowanych zbirów. Użycie magicznego huraganu pozwoliło Mattiusowi obezwładnić jednego z nich, reszta uciekła.

Cisza bezskutecznie usiłowała się wyrwać napastnikom. W końcu ją puścili, ale bezcenne naczynie zostało rozbite, a gromadzone od ponad stu lat dusze – zniknęły. To zdruzgotało kapłankę.

Grendel wrócił do kwatery Zakonu, gdy atak dobiegał już końca. Jego nadzwyczajne zdolności bojowe nie zostały tym razem wykorzystane…

Komentarz gracza:

Po rozmowie z Obligatorem tylko gracz kierujący Grendelem miał pomysł na dalsze działania (sprowokowanie Pena Frosta). Czekanie „co się wydarzy” okazało się dość ryzykowne…

Starfall to Bohaterka Niezależna, którą wykreowaliśmy przed rozpoczęciem rozgrywki. Każdy z graczy może przypisać postaciom pozostałych graczy dwie z trzech opinii na temat jego postaci. Zaproponowałem, by trzecią „You want to be like me, maybe more than you realize”, przypisać komuś ze zwaśnionej frakcji, co umożliwi różne ciekawe zwroty akcji.

Graczce kierującej Ciszą nie wyszedł rzut na wyrwanie się napastnikom, natomiast mi dopisywało szczęście, dzięki czemu Mattiusowi udało się obezwładnić jednego z napastników nie ponosząc przy tym żadnego uszczerbku na zdrowiu. A oto i jego dewiza życiowa:

fus-ro-dah_o_2327323
Źródło: https://www.memecenter.com/fun/2327323/fus-ro-dah

Scena czwarta: przesłuchania i przygotowania

Grendel z Mattiusem zabrali schwytanego napastnika do lochu. Więzień okazał się oporny, a bohaterowie niewprawieni w sztuce przesłuchiwania (czytaj: tortur), więc udało im się jedynie wycisnąć z więźnia informację, że należy do gangu Długich Noży, nim wyzionął ducha. Mattius desperacko użył magii, by „przesłuchać” jeszcze jego ulatującą duszę. Ujrzał wizję kobiety, która zleciła atak – jednak na tyle niewyraźną, że musiałby ją zobaczyć na żywo, by móc ją zidentyfikować.

Gdy Cisza doszła do siebie, wraz z Grendelem usiłowała przekonać zwierzchników z Zakonu do udzielenia wsparcia. Spotkali się jednak z odmową – zostali obwinieni za dopuszczenie do utraty naczynia z duszami.

Wobec tego bohaterowie zabrali się za planowanie odwetu na własną rękę. Cisza i Mattius zaczęli magicznie analizować wizje, które zwiodły kapłankę. Odkryli, że dusze zostały wchłonięte przez kobietę, która… potencjalnie mogłaby zostać Najwyższą!

Grendel tymczasem postanowił zdobyć informację o położeniu kryjówki Długich Noży… wyduszając je przemocą od przypadkowych opryszków w slumsach. O dziwo, ta niezbyt wyrafinowana metoda okazała się skuteczna. Trzeba było jednak działać szybko, nim Długie Noże dowiedzą się, że ich kryjówka nie jest już ukryta przed Zakonem.

Komentarz gracza:

Przesłuchując więźnia, poniosłem pierwszą podczas tej sesji porażkę (generalnie kości mi sprzyjały). Udało mi się częściowo zrekompensować jej skutki, rzucając na „Whisper into the Unspeakable Power” i uzyskując – niewyraźną, ale jednak – wizję zleceniodawczyni ataku.

Graczka prowadząca Ciszę wykonała rzut na „Call on your Faction”, a gracz kierujący Grendelem pomagał. Mimo wykorzystania punktów Honoru (zwiększających szansę na sukces w tego typu rzutach), oboje ponieśli jednak porażkę, w efekcie czego nie uzyskaliśmy wsparcia, a w dodatku MG wybrał opcję „Status is threatened”, odzwierciedlającą wyrzuty zwierzchników względem bohaterów.

Potem jednak wszyscy odnieśliśmy sukces – odpowiednio w akcjach „Whisper into the Unspeakable Power” i „Threaten with Force”, dzięki czemu zdobyliśmy kluczowe informacje.

Scena piąta: nocna bitwa

night
Źródło: https://pl.pinterest.com/pin/563583340851163138/

Bohaterowie wraz z niewielką grupą zbrojnych Zakonu udali się w kierunku siedziby Długich Noży – zakamuflowanej jako magazyn w dokach. Naprędce ułożony plan ataku był następujący:

  1. Grendel podpala wóz z sianem i spycha go w dół, tak by staranować główne wrota magazynu.
  2. Cisza i Mattius obezwładniają magią napastników wychodzących bocznymi wejściami.
  3. Kilku kuszników ustawionych na molo nie pozwala nikomu uciec drogą morską.

Niestety, fortel z wozem nie wyszedł aż tak skutecznie, jak spodziewali się bohaterowie. Ktoś we wnętrzu magazynu najwyraźniej władał magia – potężna fala zmyła kuszników z molo. Cisza i Mattius musieli stawić czoła licznym przeciwnikom, uzbrojonym w kusze oraz długie noże (którymi posługiwali się z wielką wprawą – ostatecznie nazwa gangu do czegoś zobowiązuje). Oboje odnieśli poważne rany, lecz Grendel, który pod względem skuteczności w walce dorównuje niewielkiej armii uratował sytuację – część Długich Noży padła w boju, reszta uciekła łodzią, a bohaterom udało się wziąć jeńców i wycofać do siedziby Zakonu.

Komentarz gracza:

Jak można się domyślić czytając opis bitwy, tym razem kości były mocno kapryśne. Mattius odniósł 3 rany (5 ran oznacza śmierć!), Cisza dodatkowo w pewnym momencie straciła przytomność (efekt wyniku 10+ na „Taking Harm”). Sytuację uratowała specjalna zdolność klasy Grendela „Send an army, for I will not relent”, dzięki której Grendel może śmiało cytować Geralta z Rivii z „Sezonu burz”:

„- Was jest trójka – powiódł po nich wzrokiem – a ja jestem jeden. Ale wcale nie jest was więcej. To taki matematyczny paradoks i wyjątek od reguły.

– Znaczy, że jak?

– Znaczy, spierdalajcie stąd w podskokach. Póki jeszcze jesteście zdolni do podskoków.”

***

Podsumowując, sesja, która trwała pięć godzin uwzględniając ustalenia na temat świata i postaci, okazała się bardzo dynamiczna i emocjonująca. W mojej ocenie SCUP pozwala na stworzenie barwnych postaci, z których każda ma unikatowe możliwości. Mistrz Gry natomiast wykazał się ogromną elastycznością, dostosowując się do decyzji podjętych przez graczy i wyników rzutów. Wszyscy wyraziliśmy wolę kontynuowania rozgrywki, zatem mam nadzieję, że wkrótce będziecie mogli przeczytać ciąg dalszy tej relacji…

***

Inne moje teksty na temat RPG:

11 thoughts on “Porzucone – relacja z sesji (PL)

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s