Zaufać nauce (PL)

(English version)

Dotychczas pisałem na blogu o swoich hobby. Jest jednak inny temat, który uważam za niezwykle ważny i który po prostu muszę poruszyć: wartość nauki i zaufanie do niej.

Wartość nauki

Ludzkość przebyła daleką drogę od polowania na mamuty do lotów w kosmos. Tempo naszego rozwoju na przestrzeni wieków nie było jednak stałe. Wyraźnie przyspiesza od XVII wieku, kiedy powstały pierwsze towarzystwa naukowe, takie jak Niemiecka Akademia Przyrodników Leopoldina, Royal Society i Francuska Akademia Nauk.

Academia_Caesarea_Leopoldino-Carolina_Naturae_Curiosorum
Pieczęć Leopoldiny. Źródło: https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Academia_Caesarea_Leopoldino-Carolina_Naturae_Curiosorum.jpg (domena publiczna)

Oczywiście, wybitni uczeni pojawiali się już tysiące lat wcześniej, ale zazwyczaj działali samodzielnie. Zorganizowana współpraca w ramach towarzystw naukowych okazała się znacznie bardziej efektywna. Dzięki rozwojowi nauki średnia długość życia człowieka jest nieporównywalnie wyższa niż przed wiekami, tak samo jak rośnie nasza wiedza o świecie.

Oprócz niezliczonych wynalazków, do najcenniejszych zdobyczy ostatnich wieków należy metoda naukowa. Według autorów książki „Nauka o klimacie” jest to „proces poznawania świata przez stawianie hipotez, ich weryfikację eksperymentalną, odrzucanie hipotez niezgodnych z doświadczeniem i rozwijanie teorii na podstawie coraz lepszych danych i obserwacji”.

Hank 1 — kopia
Hank Green opowiada o metodzie naukowej. Źródło: https://www.youtube.com/watch?v=UdQreBq6MOY&list=PL8dPuuaLjXtNppY8ZHMPDH5TKK2UpU8Ng&index=15

Przy okazji, jeśli uważasz, że źle robię powołując się na Wikipedię, zobacz co ma do powiedzenia na ten temat brat Hanka, John (o którym już kiedyś wspominałem).

Konieczność specjalizacji

Zasoby ludzkiej wiedzy stały się tak duże, że pojedynczy człowiek, nawet bardzo inteligentny, jest w stanie przyswoić sobie tylko maleńką część tej wiedzy. Już w szkole musimy wybierać, na których przedmiotach skupimy się bardziej niż na innych.

Dalsza edukacja i kariera zawodowa jeszcze bardziej zawęża zakres naszego rozwoju – dla przykładu absolwent medycyny może zostać m.in. chirurgiem albo dermatologiem. Zadania chirurga i dermatologa mocno się różnią, inna zatem musi być ich wiedza i umiejętności. Musimy sobie to uświadomić: każdy z nas może być ekspertem w maksymalnie kilku wąsko określonych dziedzinach, we wszystkich pozostałych jesteśmy skazani na bycie ignorantami.

Wiedza wiedzy nierówna

Ludzie czerpią wiedzę o świecie z różnych źródeł: opowieści bliskich i znajomych, Internetu, telewizji, radia, gazet i książek. Źródła te nie są jednakowo rzetelne i wartościowe. Czy pozwolisz, żeby operację na Twoim sercu przeprowadził ktoś, kogo wiedza medyczna pochodzi wyłącznie z seriali o lekarzach? Czy oddasz samochód do naprawy komuś, kto nigdy tego nie robił, ale obejrzał na ten temat mnóstwo filmów na YouTube?

Zdarzyło Ci się trafić na fałszywe stwierdzenie na temat, na którym się znasz? Pamiętaj o tym, zanim wypowiesz się na temat, w którym Twoja wiedza pochodzi jedynie z telewizji i Internetu.

Uważam, że pełnowartościowe źródła wiedzy to studia, książki naukowe i artykuły naukowe. Z innych źródeł można czerpać jakąś wiedzę, ale nie zostanie się dzięki niej ekspertem.

Ponownie cytując „Naukę o klimacie”:

„Czy jeśli metoda naukowa doprowadzi do powstania jakiejś uznawanej powszechnie za obowiązującą teorii, to będzie ona na pewno prawdziwa i będzie obowiązywać zawsze? Oczywiście nie – tylko do czasu, aż zostanie obalona i zastąpiona inną lub (częściej) rozszerzona. Żeby obalić czy rozszerzyć teorię, także trzeba posłużyć się metodą naukową. Potrzebne są obserwacje i inne zweryfikowane dowody. Własne przemyślenia, przekonania, petycje, artykuły czy filmy w mediach i internecie NIE MAJĄ mocy obalania teorii naukowych.

Nauka nie jest demokracją. Nie trzeba, a nawet nie należy słuchać wszystkich głosów, bo nie wnosi to niczego wartościowego, a tylko generuje szum informacyjny. Wartość mają tylko te głosy, które podają wyniki zweryfikowane metodą naukową.”

Nauka
Autorzy “Nauki o klimacie”. Autor zdjęcia: pyzz. Zdjęcie zamieszczone za zgodą autora.

Komu ufać?

Wyobraźmy sobie dwóch ludzi, z których jeden jest fizykiem atmosfery (takim jak np. Marcin Popkiewicz – polecam ten wywiad!), a drugi ma zupełnie inne wykształcenie (albo jest anonimowym Internautą). Załóżmy, że obaj wygłosili sprzeczne stwierdzenia na temat zmian klimatu. Któremu z nich powinniśmy przyznać rację? Możemy zapoznać się z argumentami obu stron. Jeśli orientujemy się w temacie, możemy odnieść te argumenty do posiadanej wiedzy i ocenić, które są trafne, a które błędne. Jeśli jednak nie znamy się na fizyce atmosfery, nie jesteśmy stanie zweryfikować tych argumentów. W tej sytuacji zamiast analizować argumenty, lepiej przyjrzeć się kwalifikacjom osób, którzy je wygłaszają. W przypadku którego z nich jest bardziej prawdopodobne, że ma rację? Nikt nie jest nieomylny i istnieje możliwość, że mimo posiadanej wiedzy, naukowiec jest w błędzie. Uważam jednak, że znacznie bardziej prawdopodobne jest to, że błądzi jego oponent, który nie włożył porównywalnego wysiłku w przyswojenie sobie tego tematu. Osobiście traktuję to jako swojego rodzaju hazard. Mówiąc metaforycznie, stawiam na konia mającego większe szanse na dotarcie do mety, którą jest prawda.

Co jednak w sytuacji, w której obie strony posiadają porównywalne wykształcenie? Staram się wówczas oszacować, po której stronie sporu znajduje się większość środowiska naukowego, na przykład poprzez zapoznanie się ze stanowiskami najbardziej prestiżowych uniwersytetów i organizacji naukowych. Rzecz jasna, jest możliwe, że to mniejszość ma rację. Uważam jednak, że bardziej prawdopodobne jest, że racja spoczywa po stronie większości (pamiętajmy, że uwzględniamy tylko specjalistów w danej dziedzinie!).

Jak stosuję w praktyce powyższą teorię? Niech za przykład posłuży temat zmian klimatu. Nie posiadam wykształcenia w tej dziedzinie. Zdaję się zatem na naukowców, takich jak redakcja portalu Nauka o klimacie (autorzy cytowanej powyżej książki), redakcja portalu NASA Global Climate Change czy członkowie rady doradczej Environmental Change Institute (interdyscyplinarnej jednostki Uniwersytetu w Oxfordzie).

Oxford — kopia
Członkowie rady doradczej Environmental Change Institute. Źródło: https://www.eci.ox.ac.uk/about/advisory.html

We wszystkich powyższych przypadkach mam pewność, że nie opieram się na zdaniu anonimowych osób. Znam imiona, nazwiska i tytuły naukowe tych ludzi, a także nazwy poważnych instytucji, które za nimi stoją.

Co więcej, wiem, że ludzie ci nie są „dysydentami”, lecz reprezentują stanowisko podzielane przez ogół naukowców zajmujących się danymi tematami. Przykładowo, Polska Akademia Nauk wystosowała oficjalne stanowisko w sprawie zmian klimatu.

W sprawach naukowych słucham naukowców, nie celebrytów, polityków ani innych ludzi, których wypowiedzi nie są poparte wiedzą akademicką.

Moje przekonania nie są niewzruszone. Jestem skłonny zmienić zdanie, o ile zmienią je wyżej wymienieni ludzie i instytucje, albo jeśli uznam, że naukowcy o odmiennym zdaniu mają jeszcze dogłębniejszą wiedzę na ten temat.

Powyższa metoda nie jest oczywiście niezawodna. Nie znam jednak lepszej. Czy w ogóle taka istnieje?

Cena neutralności

Dotarcie do stanowiska nauki w poszczególnych kwestiach (zmiany klimatu, szczepienia, GMO i wiele, wiele innych) bywa czasochłonne. Zamiast podejmować ten wysiłek, można powiedzieć „nie mam zdania w tym temacie”. Taka neutralność ma jednak wysoką cenę. Kluczowe dla naszej przyszłości decyzje nie są bowiem podejmowane przez ludzi nauki, tylko przez polityków, dla których liczy się poparcie ogółu społeczeństwa a nie naukowców. Im więcej ludzi będzie reprezentować pro-naukową postawę, tym większa szansa, że decyzje również będą podejmowane w oparciu o ustalenia nauki. Natomiast jeżeli większość ludzi oprze swoje poglądy o nienaukowe źródła albo nie będzie miało zdania, nasza przyszłość będzie rysować się w czarnych barwach.

Jeśli podzielasz mój tok rozumowania, udostępnij ten tekst (w miarę możliwości również jego angielską wersję). Im więcej osób go przeczyta, tym mocniejsze będzie moje przekonanie, że warto było go napisać. Co jednak znacznie ważniejsze, wesprzesz w ten sposób postawę pronaukową.

 

P.S. Będę wdzięczny za wskazanie polsko- i anglojęzycznych grup, forów i innych miejsc, gdzie mógłbym udostępnić ten tekst.

5 thoughts on “Zaufać nauce (PL)

  1. Trudno uniknąć tego tematu jakim są zmiany klimatyczne na naszej planecie. Świadomość ekologiczna jest niewątpliwie kluczem, lecz nie wszystkim. Potrzebne są rozwiązania, alternatywy, śmiałe koncepcje. Czas ucieka, lodowce na biegunach zmniejszają swoją objętość, odmarza Syberia i Archipelag Arktyczny. Masy masami, lecz największe zadanie spoczywa na elitach. To może być największe wyzwanie obecnego stulecia.

    Liked by 1 person

    1. Zgadzam się, natomiast wydaje mi się, że jeśli nie mamy „dojść” do elit ani wykształcenia pozwalającego opracować koncepcje przeciwdziałania skutkom zmian klimatu, to pozostaje nam tylko (aż?) zwiększanie świadomości mas, by wywierały presję na elity.

      Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s